środa, listopada 05, 2008

Osiołek pokonał Słonia

I po wyborach, wygrał kandydat, którego nie popierałem Barack Hussein Obama. Z perspektywy Kalifornii kandydat partii republikańskiej McCain nie miał szans. Złoty Stan to specyficzne miejsce, żyją tutaj ludzie "wyzwoleni" mentalnie i moralnie. Może Kalifornia zatraciła swoją tożsamość i pokolenie hipisów z lat 60-70 teraz jest już mocno podstarzałe a ich miejsca nie ma kto zająć... w tą lukę wypełniają teraz geje, lesbijki i ciąglenajarani młodzi ludzie szukający nowej filozofii życia. Ta część społeczeństwa neguje państwo prawa w obecnym stanie, szuka totalnej wolności na granicy z anarchią, trudno tu było spotkać osobę, która pozytywnie wypowiadałaby się o obecnym prezydencie Bushu, dlatego każdy kandydat republikański był na straconej pozycji.
Spece od Politycznego PR demokratów zrobili kawał dobrej roboty, pod hasłem zmian wylansowali nowy produkt - Obamę, nową ikonę na podobieństwo Che i nikt się tutaj nie pytał o życie, historię lub program polityczny, każdy chciał zmiany. Tylko jakich zmian? a kogo to obchodzi... ludzie tutaj nie bardzo mają pojęcie o polityce, każdy zajęty jest swoim życiem, zarobieniem pieniędzy a teraz z uwagi na kryzys silniej zwracają uwagę na swoje konta w bankach i wydatki. PrzemowaObamy na wiecu po ogłoszeniu wyników wyborów była naprawdę bardzo dobra ale człowiek ten słynie właśnie ze swoich zdolności oratorskich... i tylko z nich. Trzeba pamiętać że Prezydentura to ciało demokratyczne a nie monarchia absolutna i pozostaje mieć nadzieję, że w rządzie zasiądą odpowiedzialni i doświadczeni ludzie a nie koledzy senatoraObamy . Nie wiemy jakie były układy biznesowe które towarzyszą każdym kampanią wyborczym, przecież sponsorzy nie finansowali kampanii z pobudek czysto altruistycznych :), teraz przyjdzie pora na żniwa. Może się okazać ze przemysł zbrojeniowy nie był domeną republikanów i trzeba będzie wygenerować nową wojnę, może z Iranem ? Obama nie będzie rządził sam, wokół niego będzie dużo doradców, którzy tak naprawdę będą kierować krajem. Spodziewam się powrotu do polityki "małego izolacjonizmu" podobnego z początków prezydentury Clintona, sprawy światowe zejdą na dalszy plan i wymachiwanie szabelką będzie już mniejsze. Teraz czas na gospodarkę na wyciągnięcie kraju z kryzysu, nie wiem czy Obama jest w stanie to zrobić ale z drugiej strony gospodarka sama się podniesie tylko żeby nikt nie przeszkadzał. Giełda na Wall Street zareagowała mocnymi spadkami...
Partia Republikańska przeżywa poważny kryzys, to widać od jakiegoś czasu ale nikt na czas nie wyciągnął odpowiednich wniosków. Zły dobór kandydata na prezydenta to wszystkopogłębił . Paradoksalnie hasło demokratów Czas Na Zmiany bardziej pasuje na motto republikanów... Szkoda mi tylko Sary Pali, mogłaby być ładną panią wiceprezydent :).
Wracając do sedna my dalej nic nie wiemy o Baracku Obamie który bardzo unika używania swojego "middle name" Hussein. Jedno jest pewne ładnie wygląda na koszulkach. W kręgach młodzieży lewicowej, gejowskiej jest "tredny" popieranie Obamy, ale w większości sytuacji pytani dlaczego nie potrafią jednoznacznie obronić racjonalnie swojego wyboru... jest TRENDY i tyle, chce zmian (jakich?) i w wypowiedziach odczuwalna jest duża wrogość do G. W. Busha. Ale tak szczerze to co innego mógł zaproponować McCain, chyba niewiele. Zmienią się tylko TWARZE w Białym Domu. Polityka USA nigdy nie ulegała jakimś rewolucyjnym zmianom i nigdy nie ulegnie. Ale to musi minąć rok, żeby wyborcy to zrozumieli.
Mam natomiast pewne obawy co do reakcji społeczeństwa, kraj jest teraz mocno podzielony i do tego doszedł dodatkowy czynnik wybuchowy - RASIZM. Proszę wszystkich poprawnych politycznie o wyrzucenie na drzwi na chwilę hipokryzji. Rasizm jest i będzie tylko kwestią jest jak bardzo poruszanie tego tematu będzie traktowane. Obecnie mamy "przegięcie" w drugą stronę, nie wolno złego słowa powiedzieć o Afroamerykanach - reakcja jest natychmiastowa i grozi za to ostracyzm towarzyski lub w najgorszym wypadku więzienie. Najgorsze w tym jest, że prze kajanie się białych i przepraszanie za HISTORIĘ doprowadziło do tego, że czarna społeczność nadużywa tego momentami bardzo i teraz obrażanie białych nie ma konsekwencji... Pozostaje potrzeba solidnej pracy nad rozwiązaniem tego problemu i tutaj widzę szansę dlaObamy . Jest bardzo prawdopodobne, że Afroamerykanie zdadzą sobie sprawę, że przez ciężką pracę a nie czekanie aż "rząd im wszystko da bo im się należy" mają realne szanse na dojście do wysokich stanowisk w biznesie, w administracji i nie wspomnę o armii w której dużo wysokich stopniem oficerów to ciemnoskórzy mieszkańcy ameryki. Nie wiem czy obawiać się wzrostu agresji w czarnych w stosunku do białych, niektóre skrajne grupy mogą poczuć się pewniej, tu przykładCzarnych Panter, które mocno aktywowały się w dniu wyborów. To działa w dwie strony i obawy mogą budzić przypuszczalnie wrogie zachowania członków Białego Bractwa lubKKK . Ale od tego jest rząd federalny żeby to wszystko nie przeniosło się na ulice. Pogratulować muszę Afroamerykanów jedności i mobilizacji w taki momencie, szacunek - 95 % głosowało naObamę ... i jak tu nie mówić, że kolor skóry nie miał tutaj znaczenia :). Jeszcze raz, nie bądźmy hipokrytami, nie bójmy się wyrażać swoich opinii nawet jeśli nie są TRENDY !
Nie spodziewam się jakiejś zmiany w polityce w stosunku do Polski, nominacja Rahma Emanuela jako szefa administracji nic specjalnie nie wniesie a zniesienie wiz dalej pozostaje w rękach kongresu (chyba że podczepią to pod ustawę znosząca wizy dla obywateli Kenii to wtedy jest szansa :)
Fanów teorii spiskowych takich jak niewyjaśnione racjonalnie wydarzenia z 11 Września, zapraszam do naciskania Obamy w celu ujawnienia "prawdy", zobaczymy jaka będzie reakcja ale osobiście nie liczyłbym na jakiekolwiek sensacje :).
Pozostaje czekać, zobaczymy na jakie zmiany możemy liczyć za kadencji Baracka Obamy. Hm... a co było źle? że trzeba zmian... chyba Bush przestał dbać o PR i ludzie mieli tego człowieka serdecznie dość, jego polityki kojarzonej z wojnami i gospodarki która nieszczęśliwie akurat w tym okresie mocno spowolniła ale o to akurat obwiniałbym szeroko rozumiane rynki finansowe. Jeśli tylko o takie zmiany chodzi to przyznam że się trochę boję...
To co tutaj napisałem to moja prywatna opinia z która każdy może się nie zgodzić, jest to tylko refleksja a nie temat do dyskusji :).
MAM NADZIEJĘ, ŻE WSZYTKO POTOCZY SIĘ W DOBRYM KIERUNKU I NA RAZIE NIE MA PRZESŁANEK ŻEBY BYŁO INACZEJ.