czwartek, kwietnia 17, 2008
Australia
poniedziałek, marca 24, 2008
Święta Wilekanocne pod palmami (i w basenie)
Święta święta i po świętach... Pogoda dopisała i były duże upały.W poniedziałek nie było polewania woda a szkoda. :)
![]() |
| Easter |
środa, marca 19, 2008
Point Reyes (wersja słoneczna)
Jadąc z San Francisco można wybrać bardzo widokową i malowniczą drogę (bardzo krętą) do wioski Inverness z której po 9 milach można skręcić na Drake's Beach, plażę, do której w 1579 roku miał podobno przybić sir Francis Drake.
Bardzo barwna postać. Jako korsarz z patentem od królowej Anglii Elżbiety łupił okręty hiszpańskie i portugalskie ( film Elżbieta - Złoty Wiek i rola Clive Owena wzorowana jest na sir Francisie ). Przepłynął cieśninę Magellana i przedostał się na Pacyfik. Stracił 4 statki. Drake popłynął dalej na północ, wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej na ostatnim statku, "Golden Hind" (Złota Łania). Odebrał Hiszpanom wyłączność na obecność na Pacyfiku (do tej pory wozili złoto na nieuzbrojonych statkach), łupiąc wszystko po drodze, co tylko się dało, zdobywając hiszpańskie statki i atakując porty. Poszukując przejścia północnego na Atlantyk, dopłynął aż do obecnej granicy USA z Kanadą. Nie znajdując oczekiwanego połączenia, skierował się na południe, obejmując oficjalnie (aczkolwiek czysto teoretycznie) w posiadanie królowej angielskiej odkrytą przez siebie Kalifornię (jako Nowy Albion). Potem jako Angielski Admirał wielokrotnie dawał się we znaki wielkiej Armadzie.
Wybrzeże do złudzenia przypomina południowe brzegi Anglii (dodać do tego częsty fog i piękne zielone łąki...) - nad piaszczystą plażą wznoszą się śnieżnobiałe klifowe skały na szczytach pokryte wiecznie zieloną trawą. Droga ciągnie się jeszcze w kierunku południowo-zachodnim, docierając do samego krańca Point Reyes, gdzie kończy się małym parkingiem. Stąd już tylko piechotą można dotrzeć do latarni morskiej (zamknięta we wtorki i środy!) Do pokonania jeszcze 308 stromych stopni schodków i można stąd obserwować migracje szarych wielorybów (okres marca-kwietnia) lub podziwiać uchatki. Wszystko pod warunkiem że nie ma fogu :) inaczej ... trudno znaleźć latarnie morską. Wracając po niecałej mili krętą drogą (w fatalnym stanie) i mijając farmy można skręcić w prawo i dotrzeć do Chimney Rock. Samochód trzeba zostawić na parkingu i dalej szlakiem udać się nad krawędzie klifów. Widoki niesamowite ! Koniecznie trzeba zobaczyć i nie zniechęcać się długim odcinkiem szlaku. Przy słonecznej pogodzie oczywiście :). Trzeba bardzo uważać na drogę i nie podchodzić do krawędzi, łatwo spaść. W dole na niedostępnych plażach zalegają lwy morskie i foki. Bardzo wietrznie wiec warto zabrać coś ciepłego z kapturem lub czapkę.
![]() |
| Point Reyes |
Odwiedziny w Ctudio City.
Śpimy długo, i kolo południa udaje się ruszyć. Odwiedzamy grób MM. (osobny post). I omijając autostrady, lokalnymi drogami docieramy do Long Beach. Po drodze mijamy "słabsze" dzielnice, gdzie nie uświadczysz białego człowieka. Trafiamy na obławę policji... biegają z bronią! To ta gorsza część LA. W Long Beach odwiedzamy statek-hotel Queen Mary (osobny post). Zwiedzamy ta milsza część miasta. Dzielnica w stylu włoskim, Naples z dużą ilością marin i jachtów. I chyba to już koniec na dziś. Odbijamy na północ żeby dotrzeć na noc do San Francisco...
![]() |
| Los Angeles - Part II |
wtorek, marca 18, 2008
Queen Mary i ... Skorpion
Teraz jest hotelem z kilkoma restauracjami i wielka atrakcja turystyczna (dla fanów Star Trek tez :).
Statek ma niezwykłą historię, więc nic dziwnego, że jego sława obiegła cały świat. Queen Mary to miejsce, gdzie straszy wiele duchów i zachodzą przedziwne zjawiska paranormalne. Za drzwiami nr 13 w maszynowni mieszka duch mężczyzny, który został zgnieciony na śmierć podczas testu wodoszczelnych drzwi. Wielu pasażerów i członków załogi twierdziło, że widziało młodego mężczyznę w niebieskim kombinezonie przechadzającego się niedaleko tych drzwi.
Najwięcej duchów ukazuje się nad basenem na statku. Często pojawiają się tam duchy kobiet ubranych w staromodne kostiumy kąpielowe. Podobno widziano ślady mokrych stóp, nawet wtedy, kiedy w basenie nie było wody. W każdym nawiedzonym miejscu pojawia się zwykle biała dama. Statek na też swoją damę w bieli. Podobno można ją zobaczyć, jak sama tańczy w salonie na statku.
Na statku duchy straszą także przy dźwiękach muzyki. Queen Mary ma ducha pianistę, który zadziwia gości swoimi upiornymi dźwiękami...........
a obok tego giganta zacumowany jest ... "Skorpion", sowiecki okręt podwodny klasy Foxtrot. W służbie od 1974 do 1994 i zastąpiony przez nowa klasę okrętów klasy Kilo. W 1995 roku po długich i ciężkich negocjacjach "Skorpion" został kupiony przez grupę businessmanów i przetransportowany do Sydney i 3 lata później staje się atrakcja turystyczna w Long Beach. Z małego muzeum i głównego wejścia na okręt dochodzą dźwięki rosyjskich pieśni wojskowych i hymn ZSRR... :).
![]() |
| Queen Mary |
Ronald Reagan Presidential Library
![]() |
| Ronald Reagan Library |
Norma Jeane Baker
Miejsce spoczynku Marilyn znajduje się na malutkim cmentarzu Westwood Memorial Park w Los Angeles. Corridor of Memories, Krypta 24... Nie ma wyszukanego pomnika, jest skromna tabliczka. Miejsce jest trudne do znalezienia bez dokładnej mapy ( Z Wilshire Blvd skręca się w prawo w Glendon Ave i potem pierwsza w lewo miedzy budynkami ) Cmentarza nie widać z ulicy.


![]() |
| Marylin Monroe |
czwartek, marca 13, 2008
Misiones Espanolas
W obawie przed silna ekspansja Rosjan na polnocnym wybrzezu Pacyfiku, Hiszpanie postanowili zareagowac i rozszerzyc swoje wplywy w tym rejonie wysylajac franciszkanow z misja budowy placowek katolickich. Pierwsza misja na terenie obecnej kalifornii powstala w roku 1769 roku w San Diego ( San Diego de Alcala ) a ostatnia w roku 1823 w San Francisco ( San Francisco Solano ). -teskt w przygotowaniu-.
- Mission San Diego de Alcalá utworzona w 1769
- Mission San Carlos Borromeo de Carmelo utworzona w 1770 zdjęcie
- Mission San Antonio de Padua utworzona w 1771
- Mission San Gabriel Arcángel utworzona w 1771
- Mission San Luis Obispo de Tolosa utworzona w 1772 zdjęcie
- Mission San Francisco de Asís (Mission Dolores) utworzona w 1776 zdjęcie
- Mission San Juan Capistrano utworzona w 1776
- Mission Santa Clara de Asís utworzona w 1777
- Mission San Buenaventura utworzona w 1782 zdjęcie
- Mission Santa Barbara utworzona w 1786 zdjęcie
- Mission La Purísima Concepción utworzona w 1787 zdjęcie
- Mission Santa Cruz utworzona w 1791
- Mission Nuestra Señora de la Soledad utworzona w 1791
- Mission San José utworzona w 1797
- Mission San Juan Bautista utworzona w 1797
- Mission San Miguel Arcángel utworzona w 1797 zdjęcie
- Mission San Fernando Rey de España utworzona w 1797
- Mission San Luis Rey de Francia utworzona w 1798 zdjęcie
- Mission Santa Inés utworzona w 1804 zdjęcie
- Mission San Rafael Arcángel utworzona w 1817
- Mission San Francisco Solano utworzona w 1823
- Mission Nuestra Señora Reina de los Angeles Asistencia utworzona w 1784 zdjęcie
![]() |
| Misiones Espanolas |
środa, marca 12, 2008
Odkrywanie uroków Central Coast.
W niedziele ruszamy na polnoc. Pierwszy przystanek to urokliwa miescina Pismo Beach. Z ... ładną plażą. Miasteczko polozone jest wzdloz klifowego wybrzeza. Widoki sa rewelacyjne. Zatrzymujemy sie w parku blisko urwiska. Przyznam ze chodzenie w tym rejonie jest lekko ryzykowne. Latwo spasc jesli sie czlowiek zagapi. Strome sciany schodza pionowo do morza a przy brzegu wyrastaja z morza skaly. Jak ktos pamieta koncowke filmu Big Lebowski to jest to miejsce :). Krolik Bugs i kaczor Duffy tez mieli tu swoj epizod :) Spacerkiem mozna dosjc do dlugiego molo (ktorych jest sporo w tym rejonie) i zejsc na plaze. Mozna tez zjesc clam chowder. Podobno jest tu najlepszy jak przystalo na kalifornijska stolice Calma :). Wracamy powoli na 101. Mile mijaja a my docieramy do San Luis Obispo. Polozone w lekko gorzystym rejonie przypomina mi troszke ... Krynice Gorska hehe. Kameralnie, duzo knajpek i male koryto rzeki San Luis poprzecinane mostkami. Duzo parkow w ktorych zalega duzo mlodych ludzi. Domki trzymaja kimat sprzed wielu wielu lat. I w centralnym miejscu znajduje sie misja hiszpanska, ktora nie jest specjalnie ciekawa. Robimy rundke po miescie i na wylocie z miasta zatrzymujemy sie przy pierwszym na swiecie motelu. Motel Inn jest teraz w trakcie odbudowy, ktora juz tra ladne kilka lat. Jedziemy na polnocny wschod w strone Paso Robles ktore slynie z okolicznych winiarni. Mijamy pola uslane winorosla, ciagna sie na kilkdziesiat mil. Odbijamy na wschod na droge 46. Chcemy zobaczyc miejsce gdzie zginal James Dean. Mamy namiary z przewodnika (znowu kiepskie), mijamy skrzyziwanie z 41 gdzie powinien znajdowac sie pomnik. Nic z tego po kilku milach zawracamy do mijanej wczesniej knajpy zeby wypytac o koordynaty. Okazuje sie ze pomnik stoi ... kolo tej knajpy ! Slabo oznakowany. Jest to drzewo u podtawy ktorego postawiono stalowy "pomnik" i tablice. Chwila refleksji i ruszamy w drode powrotna. Jeszcze zaliczamy Misje Miguel Arcangel w ktorej trwa nabozenstwo. Slonce zachodzi i rzuca cieple swiatlo na mury. Droga powrotna mija nawet szybko. Wpadamy jeszcze do znajomych w San Jose i na wieczor jestesmy na 9th i Geary :)
![]() |
| Central Coast |
Pierwszy Motel na świecie.


wtorek, marca 11, 2008
Levisy z San Francisco
Loeb Strauss urodził się 26 lutego 1829 r. w żydowskiej rodzinie mieszkającej w miejscowości Buttenheim w Bawarii. Kiedy miał 18 lat, razem z matką i dwiema siostrami wyjechał do Nowego Jorku, gdzie jego dwaj przyrodni bracia prowadzili hurtownię handlującą ubraniami i materiałami. Wkrótce Loeb otrzymał amerykańskie obywatelstwo i zmienił imię - do historii przejdzie jako Levi Strauss. W 1853 r. podjął ryzykowną decyzję - przeniósł się do San Francisco, żeby otworzyć oddział rodzinnej firmy na zachodnim wybrzeżu USA. Nazwał ją Levi Strauss&Co.
Frisco było wówczas idealnym miejscem dla początkujących biznesmenów. Trwała gorączka złota, na Dziki Zachód ciągnęły tysiące poszukiwaczy przygód i awanturników maści wszelakiej. Strauss handlował z nimi, czym się dało - poduszkami, derkami, bielizną, ubraniami, materiałami. Ale był jeden szczególny odbiorca - mieszkający w Nevadzie krawiec Jacob Davis, z pochodzenia Łotysz. Davis miał notorycznie problemy z jednym z klientów, któremu często odrywały się kieszenie spodni. Był to zresztą częstszy problem, głównie wśród poszukiwaczy złota.
Davis zaczął myśleć o tym, jak wzmocnić spodnie. Pewnego dnia wpadł na pomysł, aby na rogach kieszeni i przy rozporku umieścić metalowe nity. Co wymyślił, to zrobił. Nitowane spodnie momentalnie stały się hitem wśród klientów Davisa. To ucieszyło, ale i zmartwiło zdolnego krawca. Wystraszył się, że ktoś może mu ukraść pomysł. Postanowił go opatentować. Ale pojawił się jeden problem - pieniądze. Davis nie miał na opłatę patentową, która wynosiła... 68 dolarów. Kiedy stwierdził, że potrzebuje partnera do biznesu, z miejsca pomyślał o Levim Straussie. Napisał do niego, proponując wspólne opatentowanie nitowanych spodni. "Zarobimy bardzo dużo pieniędzy" - przekonywał w swym liście. Strauss był przenikliwym biznesmenem i nie potrzebował wielkiej zachęty do tego interesu. 20 maja 1873 Davis i Strauss otrzymali z amerykańskiego Urzędu Patentów i Znaków Towarowych patent 139121 na "poprawę mocowania brzegów kieszeni". To właśnie ten dzień uznawany jest za oficjalne narodziny blue dżinsów. - Co prawda ubrania z twardego płótna zwanego denim były znane już wcześniej, jednak to zastosowanie nitów otworzyło drogę do stworzenia pierwszych prawdziwych dżinsów.
Interes kręcił się znakomicie. Fama nowych spodni z nitami prędko rozchodziła się po Dzikim Zachodzie. Bardzo szybko dżinsy ze znaczkiem Levi's stały się obowiązkowym strojem nie tylko obieżyświatów, ale także robotników, mechaników i malarzy. Były idealne do pracy - wytrzymałe i bardzo wygodne.Wkrótce Strauss otworzył dwie fabryki w San Francisco, a Jacob Davis został szefem ds. produkcji. W1886 r. na lewisach po raz pierwszy pojawiła się skórzana metka, przedstawiająca spodnie rozciągane za nogawki przez dwa konie - to efekt publicznego testu wytrzymałości, który tak właśnie wyglądał. Do dziś to charakterystyczne logo firmy. Około roku 1890 doszło do jeszcze jednej symbolicznej zmiany - produktom zaczęto przypisywać numery. Spodnie z nitami otrzymały numer 501 - to najsłynniejsza linia dżinsów Levi's, produkowana z modyfikacjami do dziś.
Najstarsza para dżinsów Levi’s 501® jest dziś przechowywana w ognioodpornym skarbcu, razem z archiwami Levi Strauss & Co. w San Francisco.
![]() |
| Levis |
Na Battery street niedaleko od Embarcadero w San Francisco znajduje się Levi's Plaza z parkiem i fontanną. Budynki z czerwonej cegły nadaja temu miejscu nipowtarzalny klimat. Wszedzie slychać szum wody z kanalików i mini wodospadów. A wszystko to u podnuża Coit Tower. W siedzibie firmy znajduje mała wystawa pokazujaca historie jeansu i unikatowe ubrania z poprzednich epok. Jest tez Eric Flat :)
Ostatnia prosta...

James Dean zginął na samotne prostej kalifornijskiej drodze jadąc na swój czwarty wyścig, mając zaledwie 24 lata. W cztery tygodnie po wypadku film "Buntownik z wyboru" ma premierę w Nowym Jorku. W dwa tygodnie Później również w Nowym Jorku ma premierę film "Giants". James Dean staje się obiektem kultu.

California Mission Trail
Pod koniec lat dwudziestych rozpoczeto poszerzanie drogi i stalo sie czescia sto jedynki (U.S. Route 101) przecinajaca stan z poludnia na polnoc. Dzisiaj droga przebiegajaca przez San MAteo i Santa Clara nosi numer 82.
Niewybrukowana czesc oryginalnej hiszpanskiej drogi zostala zachowana niedaleko Misji San Juan Bautista. W czasach obecnych kilkanascie autostrad pokrywa sie z czescia tej historycznej drogi i przebiega przez duza czesc ulic w miastach Saj Jose i San Francisco.
Na poczatku XX wieku postawiono wzdluz El Camino Real charakterystyczne dzwony zawieszone na 3 metrowych wygietych slupach przypominajacych laske pasterza. Pierwszy z 450 dzwonow postawiono w 1906 roku na Plaza Church w Los Angeles. W pozniejszym okresie cala siec dzwonkow zmniejszyla sie drastycznie przez kradzieze i wandalizm. W 2005 wprowadzono program rekonstrukcji dzwonow i postawiono na dlugosci szlaku okolo 455 sztuk .

poniedziałek, marca 10, 2008
Lejzi weekend w marcu.
Niedziela. Propozycja zeby odwiedzic centra handlowe. Piwerwszy cel to Napa. Podobno jakies spore miesjce z duza iloscia sklepow. Na miejscu rozczarowanie. Owszek jest kilka sklepow ale slabych :) Po drodze zakupilem nowa maszyne do robienia fot ;) Canon 40D z obiektywem.
Kolejne centrum handlowe znajdowalo sie na drugim koncu Bay Area. Milpitas. To juz prawie San Jose. Podjechalismy pod tego kolosa. To sie nazywa shopping mall ! Wielki budynek podzielony na kilka stref. W srodku masy ludzi. Mysle ze bylo tu wszystko co potrzeba. Zakupki potrwaly troche. Duze odleglosci do pokonania :). I tak minal lejzi day. Jak na mnie wyjatkowo nudny ale jeszcze nie odespalem zmiany kontynentow.

Luty w kraju rodzinnym :)
Urodziny Radka w Sopocie to bylo mocne ! 3 dni imprezy.... ciezko dochodzilem do siebie.
Potem szare dnia w szarej wawie. Bliscy. I trzeba bylo sie szybko zwinac a czlowiek juz sie zaczal przyzwyczajac...
Pozostaje dokumentacja zdjeciowa
![]() |
| Sopot 2008 |
czwartek, marca 06, 2008
Spotkałem w drodze Jacka Kerouac

(...)"Naraz zdałem sobie sprawę, że jestem w Kalifornii. Ciepłe, palmowe powietrze - powietrze, które chciałoby się całować - i palmy.Wzdłóż spiętrzonej rzeki Sacramento autostradą; znów górzysta okolica; w górę, w dół; i naraz rozległa przestrzeń zatoki, a po drugiej stronie girlandy sennych świateł Frisco."(...)

(...)"Wyszedłem na miasto jak jakiś wynędzniały duch, i oto przede mną Frisco - długie, smutne ulice z drutami tramwajowymi, spowite mgłą i bielą. Pokręciłem się trochę po ulicach. Niesamowici włóczędzy o świcie (przy Mission i Trzeciej) nagabywali mnie o dziesieć centów. Skądś dobiegały dźwięki muzyki. "O, raju, ale ja się w tym będę nurzał! " (...)

(...)" Właśnie przeszedłem przez małą wioskę rybacką Sausalito, w pierwszych więc słowach powiedziałem:
- W Sausalito musi być dużo Włochów.
- W Sausalito musi być dużo Włochów! - ryknął na całe gardło. - Aaaaa! - Grzmocił się w piersi, wreszcie padł na łóżko i omal nie stoczył się na podłogę. - Słyszałaś, co powiedział Paradise? W Sausalito musi być dużo Włochów! Aaaaa! Haaaa! Uuuu! Oj! Nie mogę! Był cały czerwony od śmiechu. - Dobijasz mnie, Paradise, jesteś najzabawniejszym człowiekiem pod słońcem." (...)
niedziela, marca 02, 2008
środa, stycznia 30, 2008
Two Lakes

piątek, stycznia 25, 2008
Canions Expedition - Part II - Utah
tekst przed korekta















