czwartek, marca 04, 2010

Ishi - ostatni wolny Indianin...

Ishi to ostatni dziki Indianin Ameryki Północnej, ostatni człowiek żyjący w stanie natury. Jego przypadek jest jedyny: człowiek z epoki kamienia staje twarzą w twarz z amerykańską cywilizacją XX wieku. Ishi, to jedyny ocalały ze zrujnowanej epoki, z przebrzmiałej na zawsze cywilizacji.
Ishi urodził się w 1860 lub 1862 roku jako członek plemienia kalifornijskich Indian – Yahi. Plemię to było najdalej na południe wysuniętym odłamem większej konfederacji plemion pod nazwą Yana. Indianie Kalifornii, dzielący się na dziesiątki plemion, przed przybyciem pierwszych białych na ich ziemie, czyli Hiszpanów, liczyli od ok. 300 do 350 tysięcy ludzi. Najczarniejszy etap w dziejach Indian Kalifornii to lata 1848-1855 czas „Gorączki Złota”. Wkrótce po przejęciu Kalifornii przez Amerykanów następuję fala najazdu górników i innych poszukiwaczy przygód do tego stanu. W ciągu jednej dekady ginie z rąk białych 60% rdzennej populacji regionu, czyli co najmniej sto tysięcy osób.

Lud Yana stracił w ciągu kilkudziesięciu lat 3 tysiące swoich członków, z których w roku 1865, po tzw. Masakrze pod Three Knolls pozostało zaledwie od 30 do 50 osób. Wśród nich był człowiek, który przeszedł do historii jako Ishi., czyli po prostu „człowiek”, ponieważ szanując tradycję swojego plemienia nie przekazał badaczom swojego prawdziwego imienia. Wraz ze swoją rodziną, Ishi mieszkał na skraju cywilizacji czerwonego i białego człowieka. Przebywali w totalnej izolacji, w miejscach niedostępnych, w cieniu urwistego, skalistego kanionu ukrywając się przed białymi, którzy ustawicznie kolonizowali Kalifornię. Tak było przez niecałe 40 lat, aż do chwili, gdy w 1908 roku zostali odkryci przez białych. Usiłowali uciec i wtedy to właśnie giną bliscy Ishiego i ostatni z jego przyjaciół. Jemu samemu udaje się ujść z życiem. Przez następne lata Ishi ukrywa się i żyje zupełnie sam.

W końcu w 1911 roku Ishi dociera do Oroville, gdzie w wiejskiej zagrodzie koło rzeźni w której, szukał pożywiania zostaje odnaleziony przez białych. Wkrótce Ishi, dzięki staraniom antropologa profesora Alfreda Kroebera z Uniwersytetu Kalifornijskiego, trafia do Muzeum Antropologii (Berkeley Museum of Anthropology), które mieściło się wówczas na kampusie UC w San Francisco w starym budynku szkoły prawniczej. Mieszkał tam przez resztę życia, z wyjątkiem lata 1915 roku, kiedy przebywał w Berkeley z profesorem Watermanem i jego rodziną. Tam zaprzyjaźnił się z profesorem i innymi pracownikami muzeum. Polubił życie w mieście i często podróżował tramwajem, spacerował i robił zakupy. Całymi dniami opowiadał o zwyczajach, tradycjach czy religii swojego plemienia, często demonstrując swoje umiejętności w rozpalaniu ognia za pomocą dwóch patyków oraz strzelania z łuku. Indianie Yana byli wyśmienitymi łucznikami, strzelali ze swych prostych łuków inaczej niż wszyscy inni Indianie i jako jedyni na terenie Ameryki stosowali wariant metody mongolskiej przy wypuszczeniu strzały (Mongolską metodą wypuszczano strzałę przy pomocy obrączki na kciuku. Zgięty kciuk wypuszczał strzałę, a inne palce pomagały tylko w kierowaniu i przytrzymywaniu. Yana nie używali żadnego pierścienia ani osłony na kciuk, a ich łuki był proste, nie klejone z kilku części. Ishi wolał strzelać z pozycji kucającej (z przysiadu). Była to sprawa zwyczaju plemiennego, związanego ze specjalnym sposobem polowania całego plemienia). Do dziś w małej społeczności Yuba-Sutter, niedaleko od Oroville obywa się coroczny turniej łuczictwa "Ishi Tournament".Dnia 16 marca 1916 roku Ishi zmarł na zapalenie płuc. Jego ciało zostało, zgodnie ze zwyczajem plemiennym, spalone. Prochy spoczywają na cmentarzu Mount Olivet Park (1601 Hillside Blvd, Colma, San Mateo County). Ishi był ostatnim przedstawicielem plemienia Yahi, które wraz z jego śmiercią wyginęło.

Nic nie zachwyciło Ishi w naszej nowoczesnej cywilizacji, ani pociągi, ani samochody, ani elektryczność, nic oprócz pewnego drobiazgu, który wydał mu się bardzo praktyczny: zapałek.
Do jednego nie mógł się przyzwyczaić... do butów, których noszenia stanowczo odmawiał...
Na cześć ostatniego Yahi nazwano jego imieniem 16 hektarowy obszar chroniony Ishi Wilderness, znajdujący się na terenie Lassen National Forest około 30 km na wschód od miasta Red Bluff.
Historyczny znacznik: 2547 Oroville-Quincy Hwy at Oak Ave, Oroville

tekst na podstawie: link1 & link2

środa, marca 03, 2010

Rok Tygrysa

Tradycja obchodów Nowego Roku w Chinach sięga kilku tysięcy lat wstecz. O tym jak to się zaczęło, mówi jedna z wielu legend. Dawno temu, w górach żył straszliwy, dziki potwór, który dręczył ludzi. Bestia nazywała się Nian. Miała głowę tygrysa i ciało większe od słonia. Nian był tak silny, że wystarczyło jedno jego zawycie, aby poruszyć góry. Codziennie pożerał on 100 dzikich zwierząt. Zimą, gdy brakowało mu jedzenia, schodził z gór i atakował wioski. Pożerał wszystko co stanęło mu na drodze, również ludzi.
Pewnego razu w wiosce pojawił się starszy mężczyzna, który zaproponował mieszkańcom pomoc w pozbyciu się potwora. Bez wahania poszedł szukać bestii i zadał jej jedno pytanie: Słyszałem, że jesteś bardzo zdolny, ale czy nie możesz pożreć innych bestii a nie ludzi, którzy nie są godnymi Ciebie przeciwnikami?. Uniesiony honorem potwór zaczął pożerać inne bestie grasujące w górach i lasach, które krzywdziły ludzi i ich zwierzęta. Gdy Nian skończył swoje dzieło starszy mężczyzna, który okazał się nieśmiertelnym bogiem dosiadł bestię i odleciał ku niebu. Bóg zostawił jeszcze jedną wskazówkę mieszkańcom wioski. Okazało się, że Nian i inne bestie boją się trzech rzeczy: czerwonego koloru, blasku światła i hałasu.

Gdy nadeszła kolejna zima i pora, kiedy Nian i inne bestie zwykle atakowały wioskę, wszystkie rodziny zebrały się w domach, zapaliły światła i rozpoczęły czuwanie. Robili przy tym dużo hałasu, aby odstraszyć bestię. Framugi drzwi zostały obwieszone czerwonymi papierami, na których znajdowały się znaki szczęścia. Następnego dnia rano, mieszkańcy wioski powychodzili z domów i nawzajem gratulowali sobie zwycięstwa nad bestiami, które nie odważyły się ich zaatakować. Wszędzie dało się słyszeć okrzyki Guo Nian, co oznaczało wielką radość z zachowania życia. Dzisiaj również jest to najczęściej słyszany okrzyk podczas świętowania Nowego Roku.

Od tamtej pory co roku świętuje się upamiętnienie ówczesnego zwycięstwa, a tradycja wieszania czerwonych ozdób na drzwiach przetrwała do dziś. Chunliany (bo tak się je nazywa) wieszane są praktycznie wszędzie. Kolejny obowiązkowy element obchodów Nowego Roku stanowią petardy. Są one odpalane praktycznie w każdym miejscu, powodując niesamowity hałas.

Chinese New Year Parade, San Francisco 2010

czwartek, lutego 25, 2010

Nob Hill

Ze wszystkich czterdziestu trzech "oficjalnych" wzgórz w San Francisco, Nob Hill jest chyba najbardziej znanym. Pod koniec XIX wieku, Robert Louis Stevenson nazwał je "Wzgórzem Pałaców", ze względu na ekstrawaganckie rezydencje bogatej elity miasta. Oryginalnie wzgórze nosiło nazwę Fern Hill, następnie Clay Street Hill, a następnie Knob Hill, od skalnego wybrzuszenia na szczycie, które z czasem spłaszczono aby nadawało się do zamieszkania. Literkę "K" z nazwy Knob wkrótce usunięto i pozostało Nob Hill. Wzgórze Nob było niczym innym jak "Wzgórzem Pałaców" dla miasta San Francisco przez pierwsze dwie dekady.

Miejsce przypominało zapuszczone rumowisko skalne porośnięte przez powykrzywiane dęby i dzikie krzewy przysypywane przez wydmy. Pierwsi mieszkańcy koczowali na dziko w szałasach i prymitywnych budynkach z drewnianą ramą przykrytą płótnem. Powszechnym widokiem było pasące się na stokach bydło, kozy czy kury. Poniżej szczytu Yerba Buena, głównie ulic Stockton i Powell na zachód i na północ od Portsmouth Square, zaczęły być zasiedlane począwszy od roku 1850. Ulice w tej części nie były tak strome, aby utrudnić dostęp pojazdom konnym, co było główną przeszkodą dla ekspansji na wyższe partie wzgórza. W latach 60-tych XIX wieku rozpoczęto rozwój budownictwa mieszkaniowego na wyższych zboczach. Ulica Taylor od Sacramento do Pacific stała się mieszkalnym ogniwem nowej elity miasta łączącym ich z bogatym Nob Hill. 
Spektakularny widok na centrum miasta i zatokę oraz dodatkowo chroniona od wiatrów przez wyższy grzbiet ulicy Jones sprawiło, że ta część ulicy Taylor była tak atrakcyjna. Lloyd Tevis, wiodący prawnik i biznesmen, przeniósł się tutaj z Rincon Hill w połowie 1860 roku. Podążył za nim jego szwagier, James Ben Ali Haggin w początkach lat 1870. Co naprawdę usunęło wszelkie przeszkody w rozwoju wzgórza to, wynalezienie kolejki linowej - Cable Car. W 1873 roku, Andrew Hallidie (wynalazca cable car) zbudował pierwszą linię, wzdłuż ulicy Clay od Kearny na Portsmouth Square do ulicy Jones na szczycie Nob Hill.
W 1878 Leland Stanford i kilku biznesmenów utworzyli linie kolejki California Street. Zbocza na wzgórzach zaczeły rozwijać się szybko a rezydencje najbogatszych obywateli San Francisco wyrastały wokół szczytu na ulicach California, Mason i Sacramento. W tym okresie najbardziej znanymi i wpływowymi osobistościami w mieście byli Leland Stanford, Mark Hopkins, Charles Crocker i Collis Huntington znani jako "Wielka Czwórka".

Zaczynali skromnie jako kupcy oferujący narzędzia i inne wyroby metalowe w Sacramento, ale inwestycje i spekulacje jakie robili przy budowie kolei przez góry Sierra Nevada, przeszły ich najśmielsze oczekiwania i uczyniły bogatymi. Posiadacze wielomilionowych fortun rozpoczęli budowanie olbrzymich domów, które miały dominować nad wzgórzem i miastem. Nob Hill przyciągnął również uwagę dwóch z czterech mężczyzn, którzy byli znani jako "Bonanza Kings" - James C. Flood i James Fair. Byli oni większościowymi akcjonariuszami w kopalniach srebra w Virginia City w Nevada, które przynosiły ogromne zyski. Z czasem stali się bardziej bogatsi niż słynna Wielka Czwórka ale ich nazwiska są mniej znane w historii. Tylko James C. Flood, w rzeczywistości zbudował rezydencję na wzgórzu. Jest to jedyny z wszystkich domów, zbudowanych na Nob Hill, który przetrwał pożar po trzęsieniu ziemi w 1906 roku.


Historyczny spacer po Nob Hill...

1) 1201 Mason Street - Muzeum Tramwaju Linowego. [ 1887 r. i 1909 r.]

Wynalezienie tramwaju linowego (Cable Car) okazało się dobrodziejstwem dla transportu miejskiego i rozwoju San Francisco. Pod koniec XIX wieku długość linii tramwajów linowych rozrosła się o 112 mil, obsługując dużą część miasta. Dzisiaj w użyciu są tylko trzy linie, o łącznej długości 10,5 mil, wszystkie w północno-wschodniej części miasta. Wiele miast posiadało kiedyś system tramwajów linowych, ale kiedy miasto Seattle zlikwidowało swoje linie w 1940 roku system San Francisco pozostał ostatnim działającym. Obecna zajezdnia, która również częściowo pełni rolę muzeum tramwaju linowego, jest ostatnim takim miejscem na świecie.

Choć napis na południowej stronie budynku informuje "Ferries and Cliff House Railway - 1887" znaczna część budynku jest rekonstrukcją z 1909 r. oryginału z roku 1887. Komin z tyłu przeżył katastrofalne trzęsienie ziemi i pożar w 1906 roku tracąc jedynie kilka cegieł ze swojej korony. Do 1911 roku cały system napędzania lin zasilany był parą z gigantycznych kotłów; dym odprowadzany był przez ten komin. Budynek służy teraz dalej jako zajezdnia tramwajów linowych po zakończeniu ich pracy około 1:00 nad ranem. W dzień jest otwarte dla publiczności jako muzeum (za darmo). Oryginalny wagonik kablowy skonstruowany przez Andrew Hallidie z 1873 znajduje się w muzeum. Większość wagonów uległo zniszczeniu w pożarze) przez pożar z roku 1906, ale ten przetrwał, ponieważ był w tym czasie na wystawie w Baltimore.

Ekspozycja przedstawia też kilka innych starych wagoników, datowanych od 1876 roku, jak również modele innych tramwajów linowych w różnych skalach, które pojawiły się na ulicach miasta w minionych latach. Zarówno z głównej sali muzeum oraz w podziemiach można obejrzeć stalowe liny na ogromnych kołach napędzające wszystkie trzy linie kolejki. Mały sklepik oferuje książki i pamiątki.

2) Skrzyżowanie ulic Taylor i Washington (południowo-wschodni róg) - miejsce gdzie stał dom Jamesaa Ben Ali Haggisa. [1874 - 1906]

Ulica Taylor została kiedyś nazwana "najbardziej arystokratyczną ulicą w San Francisco." Była to pierwsza gęsto zaludniona część Nob Hill. Wielu z jej pierwotnych mieszkańców pochodziła z południowej części miasta, Rincon Hill i South Park. Jednym z nich był James Ben Ali Haggin, rodem z Kentucky. Nabył teren przy ulicy Taylor między Washington i Clay. W 1874 roku wybudował ogromny 15 metrowej wysokości dom z 50 pokojami i 9 łazienkami na południowo-wschodnim rogu Taylor i Washington. Na tyłach znajdowały się luksusowe stajnie, które mogły pomieścić 40 koni.

Po śmierci żony Jamesa Haggina w 1894 r., dom najwyraźniej pozostał wolny aż do 1906 roku, kiedy strawił go pożar. W 1909 roku ziemia, na której stał dom została zlicytowana i podzielona na 16 części. Mieszkania i budynki mieszkalne natym miejscu wzniesiono niedługo później.

3) Skrzyżowanie ulic Taylor i Washington (południowo-zachodni róg) - miejsce gdzie stał dom Williama T. Colemana. [1850 - 1906]
4) Ulica Taylor (pomiędzy Sacramento i California) - miejsce posiadłości Charlesa Crockera. [1877 - 1906]

Charles Crocker, główny inżynier podczas budowy kolei międzykontynentalnej, posiadał cały blok, kwadrat ulic (z wyjątkiem jednej małej działki) ograniczony ulicami Taylor, Sacramento, Jones i California. W 1877 roku wybudował ogromną rezydencję w stylu Second Empire przy ulicy California w pobliżu rogu Taylor. Jedenaście lat później wybudował rezydencje w północno-wschodniej części ulic California i Jones, jako prezent ślubny dla swojego syna Williama. Jedna z ciekawszych historii San Francisco wiąże się małą działką na ulicy Sacramento, której Crocker nie był w stanie odkupić. Stał tam skromny wiktoriański dom i zajmowany przez niemieckiego przedsiębiorcę pogrzebowego, Nicholasa Yunga. Rozzłoszczony odmową Yunga, który nie chciał sprzedać posiadłości, Crocker wybudował 13 metrowe drewniane ogrodzenie wokół trzech stron domu sąsiada, zasłaniając w ten sposób widoki i dostęp światła. Yung nie pozostał bierny. Na dachu domu wybudował 3 metrową trumnę ozdobioną czaszką, piszczelami i napisem Ś.p. C.C skierowaną w stronę rezydencji Crockera. Kilka lat później Yung przeniósł się do innej części miasta, ale Crocker pozostawił ogrodzenie. Dopiero po śmierci obu mężczyzn, spór został rozstrzygnięty a spadkobiercy Yunga sprzedali grunty rodzinie Crockerów.

Pomimo tego, że posiadłośc spłoneła w 1906 roku wraz z resztą Nob Hill, kilka rzeczy pozostało nienaruszonych, takich jak pomalowane na czarno żelazne ogrodzenie i kamienny mór.

5) Ulica Taylor i California - Grace Cathedral. [1910 r., 1928 r., 1964 r.]

Wielki pożar w 1906 roku strawił całą posiadłość rodziny Crockerów, pozostały (tylko) zgliszcza. Majętni mieszczanie postanowili podarować Episkopatowi Kościoła San Francisco teren pod budowę nowego kościoła. Katedra Grace stoi na miejscu okazałego domu Karola i Williama Crockera. Kamień węgielny pod kościól położono w 1910 roku, ale z powodu zmian projektów i innych problemów roboty wstrzymano aż do roku 1928. Ciągłość prac była przerywana z barku funduszy ale w końcu w roku 1964 katedra została oddana do użytku. Katedra została zaprojektowana przez architekta Lewisa Hobarta i jest jedną z największych neogotyckich budowli w całych Stanach Zjednoczonych.

Najbardziej wyróżniającą cechą są ogromne podwoje wykonane z brązu, które są wierną kopią XV-wiecznych wrót baptysterium florenckiego wykonanych przez Ghibertiego. Drzwi te były pierwotnie przeznaczone do zainstalowania w War Memorial w Honolulu.

6) Ulica 1111 California - Świątynia Masońska. [1958 r.]

7) Huntington Park. [1915 r.]

Huntington Park jest nazwany na cześć Collis P. Huntington (1821-1900), jednego z "wielkiej czwórki", który był prawdziwym mózgiem grupy. Podczas gdy jego kolega Leland Stanford, znajdował się bez przerwy w centrum zainteresowania opinii publicznej, to Huntington pracował za kulisami, parał się lobbingiem na rzecz Kolei Southern Pacific. Na terenie obecnego parku mieścił się dom Huntingtona, jednopiętrowy, klasycystyczny gmach, wzorowany na włoskim pałacu. Dworek ze sztucznego marmuru spłonął w 1906 roku. Cały teren stał wolny aż do roku 1915, kiedy wdowa po Huntingtonie obdarowała nim miasto, które uczyniło z niego park publiczny. W środku parku, otoczona ławkami, znajduję się kopia fontanny z Rzymu "Fontana delle Tartarughe".

8) Ulica 1000 California - Flood Mansion & Pacific-Union Club. [1886 r.]

James C. Flood (1825-1889) jako jedyny z tak zwanych "Bonanza Kings" zbudował rezydencję na Nob Hill. Dom został zniszczony w 1906 przez ogień, ale ściany wykonane z piaskowca Connecticut ocalały. Flood zakupił działkę w 1882 roku a budowa trwała w latach 1885-1886.
Wśród czterdziestu dwóch pokoi był salon w stylu Ludwika XV i Mauretańska palarnia ze szklaną kopułą. Wokół domu wybudowano ogrodzenie z brązu, które stoi do dzisiaj. Po tragedii 1906 roku Pacific-Union Club, ekskluzywny klub męski, którego członkowie składali się z elity miasta, nabył i odrestaurował budynek w którym dokonano kilku zmian.

Korzenie Pacific-Union Club sięgają najwcześniejszych lat miasta. Pacific Club (założony w 1852 r.) i Union Club (założony w 1854 r.) połączyły się w 1880 roku. Wbrew powszechnemu przekonaniu, reguły klubu nie zabraniają kobietom członkostwa. Pacific-Union Club zrzesza 750 osób, i dopiero po śmierci obecnego członka, może być przyjęty kolejny. Budynek nie jest otwarty dla publiczności.

9) Ulica 1021 California - budynek the "Jewel Box". [1910 r.]

Mały niepozorny domek, zwany "Szkatułką", został wybudowany dla Herberta Lawa - milionera, który dorobił się na sprzedarzy nieruchomości i różnego typu patentach medycznych

10) Ulica 950 Mason - Hotel Fairmont. [1906 r.]

Fairmont Hotel nazywany jest na cześć Jamesa G. Fair (1831-1894), partnera Jamesa C. Flooda, jednego z "Bonanza Kings", który dorobił się ogromnej fortuny na kopalni srebra w Nevadzie. Fair był najmniej lubianą postacią w grupie. Zarozumiały egoista, patrzył na swoich partnerów głównie z pogardą. Zakupił nieruchomości San Francisco na sumę około 45 milionów dolarów. Fair był właścicielem całego terenu, gdzie teraz stoi Fairmont Hotel. Planował budowę wielkiej posiadłości, ale gdy zmarł w 1894 roku miał wybudowane tylko ogrodzenie. Jego najstarsza córka, Tessie, odziedziczyła ziemię, a w 1902 roku rozpoczęła budowę obecnego hotelu. Koszty budowy przekroczyły ustalenia i na początku 1906 roku sprzedała niedokończony budynek braciom Law.

Budynek został ukończony na tydzień przed wielkim trzęsieniem ziemi 18 kwietnia 1906. Ponieważ pożar strawił centrum miasta poniżej, urzędnicy miejscy przenieśli się na wzgórze i wykorzystali Fairmont Hotel jako siedzibę tymczasową. Burmistrz Eugene Schmitz, generał Fryderyk Funston i inni nie zagościli tam na długo: ogień ogarnął Nob Hill już następnego dnia. Hotelowe ściany zewnętrzne przetrwały nienaruszone, ale wnętrze zostało wypalone. Po roku konserwacji, hotel oficjalnie otwarto 18 kwietnia 1907. Był to pierwszy hotel wybudowany na Nob Hill. W 1908 r. bracia Law odsprzedali Hotel Fairmont Tessie Fair Oelrichs, która zachowła własność do 1920 roku. W 1945 roku Benjamin Swig, kupił pakiet kontrolny przejęty w 1990 roku przez korporację. Przez lata Fairmont Hotel, gościł prezydentów Stanów Zjednoczonych, zagraniczne głowy państw i gwiazdy każdego rodzaju. W 1945 r. Karta Narodów Zjednoczonych została opracowana w Garden Room na parterze tuż przy lobby.

11) Ulica 999 California - Mark Hopkins Hotel. [1926 r.] oraz miejsce rezydencji Marka Hopkinsa. [1878-1906]

12) Ulica 905 California - Stanford Court Hotel. [1912 r.] oraz miejsce rezydencji Lelanda Stanforda. [1876-1906]



Nob Hill

wtorek, lutego 23, 2010

Save The Peak

Musiałem kilka dni temu udać się do eLeJ na spotkanie i o poranku wyjechałem z centrum San Francisco w stronę miasta Aniołów (z aniołami to miejsce ma niewiele wspólnego). Byłem naprawdę zadziwiony, że nie natrafiłem na korki, których obawiałem się na moście Bay Bridge i w okolicach Dublina. "Wyleciałem" na I-5 i po niecałych 6 godzinach zaparkowałem w podziemiach centrum handlowego Hollywood Highland.

Do spotkania miałem ponad godzinę to postanowiłem posnuć się po tym miejscu, które zwykle omijam (shopping traktuję jak tortury). Fontanna pośrodku małego placyku delikatnie chłodziła mgiełką z wody a dzień był upalny. Wielkie ozdobne słonie spoglądały na mnie z góry dowodząc o mega kiczowatości tego przybytku.

Stada Azjatek latały jak opętane robiąc zdjęcia wszystkiemu i wszystkim. Wielka betonowa sofa Road to Hollywood była cały czas okupowana przez turystów robiących pamiątkowe zdjęcia ze znakiem słynnym znakiem Hollywood w tle.

Trafił się nawet jakiś wypadek, ktoś umarł na chodniku i policja zamknęła pół głównej ulicy. W międzyczasie moją uwagę przykuł ów słynny znak - ikona krainy snów na wzgórzach. Powoli znane wszystkim litery były zasłaniane nowymi, trwało to w miarę szybko i moim oczom ukazał się napis "Save The Peak". Okazało się, że 138 akrów prywatnego terenu po lewej stronie od znaku zostanie sprzedane developerowi jeśli do 13 Kwietnia grupa/inicjatywa nie uzbiera 12.5 miliona dolarów. Nie wygląda to dobrze, ludzie obawiają się wielkich i drogich rezydencji psujących znaną na cały świat panoramę wzgórz ze znakiem Hollywood...