wtorek, stycznia 13, 2009

Крепость Россь - Fort Ross

Na północ od San Francisco, w hrabstwie Sonoma znajduje się dość osobliwe miejsce, które zaskoczy każdego... - kto nie zna dokładnie historii Ameryki. Jest nim Rosyjski Fort! Jadąc autostradą numer jeden z przepięknymi widokami za oknem, docieramy do Parku Stanowego Fort Ross, osady założonej przez Rosjan w celach handlowych. Miejsce jest bardzo urokliwe i kompletnie nie pasuje do znanej nam Kalifornii. Osada z wysokim drewnianym płotem i wieżyczkami, a w środku armaty, zabudowania i kościół przenoszą nas w XIX wiek. Samo dotarcie na miejsce jest proste, ale nieuważny turysta - łatwo może przejechać skręt w głównej autostrady - czego byłem kilka razy świadkiem.
Przy wjeździe trzeba uiścić drobną opłatę, często nikogo nie ma w budce i wtedy trzeba to zrobić samemu - podobnie jak na kempingach wrzucając pieniądze w kopercie do skrzynki. Samochód zostawiamy na wielkim parkingu i udajemy się do budynku administracji, w którym mieści się całkiem spore muzeum. Warto zacząć od tego punktu, gdzie bardzo szybko zapoznamy się z historią tego miejsca. Dużo tam pamiątek po Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii Handlowej, repliki indiańskich canoe i broni. Czytając informacje podawane w bardzo zwięzły sposób - czasem trudno uwierzyć w to - co się widzi. Rosyjskie flagi i budynki kilkanaście kilometrów od San Francisco to dla zwykłego zjadacza chleba... coś abstrakcyjnego :). Gdyby w tamtych czasach Rosjanie mieli jakiegoś Cara wizjonera większego niż Piotr Wielki - to myślę, że granice administracyjne Rosji wyglądały by bardzo imponująco.
Po zapoznaniu się z historią Fortu Ross przechodzimy głównym wyjściem na małą dróżkę, która prowadzi nas przez przyjemny lasek, aż do głównej drogi prowadzącej w stronę Fortu. Z oddali widać już wysokie palisady znajome każdemu Polakowi, który czytał lub oglądał „Ogniem i Mieczem" Sienkiewicza. Na rogach górują dwie wysokie wieże strażnicze z otworami strzelniczymi. Na teren fortu wchodzimy przez główną bramę, która znajduje się przy głównej drodze. Widok jak dla mnie niesamowity, mały skansen z bardzo dobrze zachowanymi budynkami i cerkwią. Duży plac po środku z małą studnią i kilka armat ustawionych po lewej stronie w szeregu - idealnie pasują jako tło do zdjęć.
Zwiedzanie można zacząć od wizyty w Domu Kushkova - twórcy Fortu i kolonialnego administratora tego miejsca. Rewelacyjnie zachowane są wnętrza ze zrekonstruowanymi pomieszczeniami handlowymi, zbrojownią i pokojami mieszkalnymi. Nawet szyby w oknach są z tamtej epoki, lekko "przekłamujące" widoki na zewnątrz. Co jakiś czas napotykamy na grupki rosyjskojęzycznych turystów - co dodaje klimatu temu miejscu :). Obok tego największego budynku znajduje się najbardziej charakterystyczny budynek - Cerkwia z dwoma prawosławnymi krzyżami. To jest chyba najładniejsza budowla, w środku skromny ołtarz i mała salka z kopułą. Warto wejść do strażnic na rogach palisady, widok od strony zachodniej jest imponujący, przed nami rozciąga się widok na ocean, a z drugiej strony na wnętrze Fortu Ross. Dalej znajdują się dwa budynki Dom Rotcheva i Oficjalne Kwatery, w środku których zrekonstruowano pokoje rzemieślników i handlarzy. Wszystko w świetnym stanie. Obok tych budynków znajduje się maszt flagowy z powiewającą flagą Kompanii Rosyjsko-Amerykańskiej, której barwy są identyczne do obecnie obowiązujących w Rosji :). Wychodząc zachodnią bramą można udać się szeroką drogą do małej zatoczki, w której ponad sto lat temu cumowały okręty handlowe. Widoczki na okolice warte są małego spaceru. Osada, która funkcjonowała wokół Fortu już dawno nie istnieje i jedynie obrazy świadczą o tym - jak wysoko rozwinięta była ta daleko wysunięta placówka handlowa. Wiele osób po zwiedzaniu nie omieszka zasiąść na wielkich ławach i zrobić sobie mały piknik w miłej atmosferze. Opuszczając Fort kilkanaście metrów na południe przy głównej drodze numer 1 znajduje się zjazd na stary cmentarz prawosławny. Dużą przestrzeń pokrywa "las" krzyży z jednym wielkim górującym nad nimi. Z tego miejsca, położonego trochę wyżej mamy ładną panoramę na cały Fort Ross. Jeśli komuś byłoby mało rosyjskich klimatów - to po kilku milach można skręcić na miejscowość Guemeville, droga prowadzi wzdłuż Russian River, która to oferuje w sezonie wiosenno-letnim spływy kajakowe bardzo popularne wśród mieszkańców Bay Area. Alternatywną trasą jest Moscow Road, która ciągnie się tuż przy rzece. Jadąc dalej łukiem w stronę południową przecinamy małą miejscowość Sebastopol, która poza miłymi domkami i uliczkami nie oferuje żadnych atrakcji związanych z Rosją.
Trochę historii dla lepszego zrozumienia okoliczności powstania tej placówki:
W 1741 roku do wybrzeży leżącej na północno-zachodnim krańcu Ameryki Północnej Alaski dotarła tzw. druga ekspedycja kamczacka pod dowództwem Vitusa Beringa, Duńczyka w służbie rosyjskiej, sławnego żeglarza i odkrywcy. Rosjanie zaczęli na dobre eksplorować i wykorzystywać gospodarczo tę krainę dopiero w latach siedemdziesiątych XVIII wieku. Największą aktywnością wykazali się kupcy Grigorij Szelichow i Iwan Golikow, którzy w 1786 roku dotarli na wyspę Kodiak w pobliżu Alaski, gdzie założyli osadę handlową. Kupiecki duet próbował zdyskontować sukces na dworze Katarzyny II, lecz caryca nie dała się namówić na finansowe wsparcie ich przedsięwzięć i nadanie monopolu na eksploatację Alaski. Dopiero jej następca Paweł I, który w czasie swych krótkich, acz burzliwych rządów robił wszystko na przekór nieżyjącej matce, zezwolił Natalii Szelichowej, wdowie po Grigoriju, i jej najbliższym krewnym utworzyć Kompanię Rosyjsko-Amerykańską (Rossijsko-Amerikanskaja Kompanija – RAK). Dał jej wyłączność na gospodarczą eksploatację Alaski oraz prawo do przyłączania do Rosyjskiej Ameryki – tak nazwano posiadłości rosyjskie w Ameryce Północnej – terytoriów, na których nie położyły jeszcze ręki inne państwa. Od 1812 roku w okolicach San Francisco działała kolonia handlowa kompanii Fort Ross. Przetrwała do 1841 roku, gdy z powodu rosnących kosztów utrzymania władze RAK sprzedały ją meksykańskiemu spekulantowi Johnowi Augustusowi Sutterowi za 30 tys. dolarów z czteroletnim terminem płatności. Kłopoty zaczęły się, kiedy kompania ewakuowała mieszkańców i inwentarz ruchomy do Nowo-Archangielska. Sutter przepadł, a jego zobowiązania musiał przejąć rząd meksykański. Rosjanie i tak nie zobaczyli pieniędzy, bo w 1846 roku Kalifornię zajęli Amerykanie, a dwa lata później odkryto tam złoto. W atmosferze złotej gorączki nikt nie zaprzątał sobie głowy rosyjskimi roszczeniami. Niewielką rekompensatą było pozyskanie skromnej koncesji na wydobycie złota, dzięki czemu nieco cennego kruszcu trafiło do Petersburga.
Fort Ross - CA 1

74X - CultureBus

Od jakiegoś czasu na ulicach San Francisco można zobaczyć nowy żółty autobus linii 74X z logo CultureBus na burcie. Jest to ciekawy pomysł, który świetnie trafia nie tylko do turystów ale też do mieszkańców miasta chętnych do odwiedzenia kilku atrakcji kulturalnych San Francisco oddalonych od siebie o kilkanaście mil.
Autobus kursuje pomiędzy Market Street a Golden Gate Park i zatrzymuje się na podanych poniżej przystankach:

OUTBOUND:
  • Howard & New Montgomery
  • 3rd St. & Minna (Yerba Buena)
  • Geary & Powell (Union Square)
  • McAllister & Larkin (Civic Center)
  • Music Concourse Dr. (Golden Gate Pk.)
INBOUND:
  • Hagiwara Tea Garden Dr. (Golden Gate Park)
  • Lincoln Way & 9th Ave. (Golden Gate Park)
  • Larkin & McAllister (Civic Center)
  • Post & Powell (Union Square)
  • 3rd St. & Mission (Yerba Buena)
  • Howard & New Montgomery

Dzięki autobusowi linii 74X dotrzemy do muzeów: de Young Museum, California Academy of Sciences, City Hall, Asian Art Museum, Contemporary Jewish Museum i SFMOMA.
Cena biletu wynosi 7$ za cały dzień dla dorosłych, 5$ dla ludzi starszych i młodzieży do lat 17 i za darmo dla dzieci poniżej 5 roku życia.
CultureBus kursuje co 20 minut pomiędzy godzinami 8:40 a.m. - 5.50 p.m., czas przejazdu z jednego końca miasta na drugi to około 30 minut.

poniedziałek, stycznia 12, 2009

Do Kanady bez wizy TYLKO z paszportem biometrycznym


Od 1 stycznia 2009 r. zmieniają się zasady bezwizowego wjazdu polskich obywateli na terytorium Kanady: ze zwolnienia z obowiązku posiadania wiz będą mogły korzystać wyłącznie osoby posiadające paszporty biometryczne. Osoby nie posiadające wymaganego paszportu, a planujące podróż do Kanady będą musiały uzyskać wizę na pobyt czasowy. Polskie paszporty biometryczne są wydawane od 28 sierpnia 2006 r. Dokument ma bordową okładkę, z napisem w języku polskim "Unia Europejska" oraz "Rzeczpospolita Polska". Na środku umieszczone jest godło RP, a w dolnej części napis "paszport" po polsku, angielsku i francusku. Elementem wskazującym, że dokument posiada cechy biometryczne jest charakterystyczny znak w dolnej części okładki paszportu. Paszport biometryczny zawiera specjalny mikroprocesor z cyfrowym zapisem twarzy. Jak podkreśla MSZ, paszporty tymczasowe, wydawane w kraju przez wojewodę i za granicą przez konsula, nie posiadają cech biometrycznych i dlatego nie będą uprawniały do bezwizowego wjazdu do Kanady.

Quarter czyli ćwierćdolarówka

Od 1999 roku amerykańska mennica wypuszcza co roku po 5 monet przedstawiających poszczególne stany. "The 50 State Quarters® Program" jest to najbardziej udany program w historii numizmatyki - monety zbiera duża część mieszkańców USA! Do dyspozycji mamy różnego typu klasery i książki. Cieszą się one także dużą popularnością wśród kolekcjonerów na całym świecie, również w Polsce. Warto zauważyć, że ćwierćdolarówki z tej serii to monety powszechnego obiegu, w związku z czym nie pakuje się je w eleganckie pudełka lub etui i sprzedaje po cenie kilkaset procent wyższej od nominału, jak typowe amerykańskie okolicznościowe monety, tylko normalnie wprowadza się je do obiegu i płaci nimi w sklepach. W roku 2008 zakończono cały program wydając ostatnie 5 monet: Oklahoma, NewMexico, Arizona, Alaska i Hawaii.


Ale mam dobrą wiadomość dla kolekcjonerów w 2009 roku uruchomiony zostanie następny program tym razem monety poświęcone będą Dystryktowi Columbia oraz terytoriom zależnym USA. "Ćwiartki", które wyjdą nie będą należeć do serii "50 StateQuarters", lecz do "The District of Columbia and United States Territories Quarter Program". Sześć nowych monet poświęconych będzie Stolicy USA czyli District of Columbia, Puerto Rico, US Virgin Island, Guam, American Samoa, Northern Mariana Islands.
Myślę, że te monety będą najbardziej pożądane przez kolekcjonerów a dostępność nie będzie już tak łatwa co chyba podbije ich cenę na rynku numizmatycznym :).



Napa Valley

Kalifornia ma takie miejsce, które jest odwiedzane częściej przez mieszkańców tego stanu, niż przez turystów, jest nim Dolina Napa - region winiarski. Mieszkańcy Bay Area i San Francisco mogą uważać się za szczęściarzy, dojazd w to miejsce nie zajmuje więcej niż godzinę. Trzeba pamiętać tylko w jakim celu udajemy się do Doliny Napa - czy w celach degustacji win, czy zwykłego zwiedzania okolic... W pierwszym wypadku warto wybrać lub wylosować kierowcę, który nie będzie degustował win, a w drugim koniecznie trzeba zabrać ze sobą aparat fotograficzny, ponieważ widoczki jakie będziemy mieli zaserwowane - należą do jednych z ładniejszych i spokojnie można później zażartować, że było się w południowej Francji. Dolina nie przypomina typowej Kalifornii, jest tutaj dużo "europejskich" krajobrazów i architektury, które zaskoczą każdego.
Do winiarni można się dostać z San Francisco na wiele sposobów, szybciej przez Oakland, a przyjemniej przez most Golden Gate - skąd mniejszymi drogami przetniemy "konkurencyjną" dolinę Sonoma, gdzie będziemy mieli przedsmak winnic. Już na kilka mil przed miastem Napa, można zobaczyć pierwsze ogromne pola winorośli z winiarniami, które "wyłapują" pierwszych gości. Do wyboru mamy naprawdę sporą liczbę ciekawych miejsc, można sugerować się wyglądem zewnętrznym, marką lub szczepami produkowanych tutaj win. Dużo osób ma swoje ulubione miejsca, które odwiedza dość często. Dla osób, które pragną pierwszy raz zetknąć się z przemysłem winiarskim jest kilka miejsc z bezpłatną degustacją. Cały obszar doliny to ogromne tereny z winoroślami, przejazd między nimi może wydać się monotonny i zabarwiany tylko co jakiś czas przepięknymi budynkami.
Dla dobrej orientacji warto zapamiętać sobie, że główną arterią przelotową jest droga numer 29 - wzdłuż, której mają swoje winiarnie znane marki winiarskie takie jak m.in. ogromne budynki winnic Roberta Mondaviego. Prawie równolegle do tej drogi biegną tory kolejowe słynnego Winnego Pociągu - (Wine Train). Jest to trzygodzinna podróż połączona z posiłkami i degustacją win, trasa prowadzi pomiędzy winnicami na odcinku około 60 kilometrów. Główna stacja mieści się niedaleko centrum miasta i z zewnątrz wygląda niezbyt interesująco, dopiero stojące na bocznicy historyczne dwa wagony sugerują, że jesteśmy we właściwym miejscu. Samochód zostawiamy na dużym parkingu i wchodzimy na pokład pociągu. Będąc w mieście Napa warto odwiedzić duże biuro Informacji Turystycznej (Visitor Center), dostaniemy tutaj bardzo obszerną informację na temat wszystkich winnic w rejonie z dokładnym opisem. W samym centrum miasta możemy zetknąć się w przyjemną zabudową – momentami wiktoriańską oraz muralami na ścianach budynków. Lokalne knajpki oferują kawę i lekkie posiłki, a na smakoszów -czeka duża liczba restauracji.
Równolegle do słynnej drogi numer 29 ciągnie się - nie mniej popularna droga Silverado Trail, jak dla mnie zdecydowanie wizualnie skraca odcinek. Na szlaku Silverado krajobraz jest bardziej zróżnicowany i widok winorośli rosnących na niewysokich wzgórzach jest wspaniały. Mijane budynki stylizowane są na znane z Europy – rejony, gdzie winiarstwo znane jest od wieków, osoby chcące spędzić miłe chwile w Toskanii, Burgundii czy okolic Renu – mają tutaj replikę swoich wymarzonych miejsc. Rejony takie bardzo przyciągają turystów. Swoich wielbicieli ma też nowoczesna architektura, która kompletnie nie pasuje do okolicy. Jednak - dla mnie nie jest żadną frajdą - degustacja win - w czymś co przypomina bunkier :). Silverado Trail jest, krótszy niż droga numer 29, ale w każdej chwili można odbić na jedną z wielu prostopadłych lokalnych dróg i znajdziemy się na wybranej trasie. Takie przesmyki między winnicami mają swoje uroki, można w ciszy przespacerować się między winoroślami lub odwiedzić mniej znane winiarnie, które jakością nie odstają od potentatów, a klimatem nawet je przewyższają.
Zwykle słynny rytuał degustacji polega na stawieniu się w wybranym przez siebie miejscu i po uiszczeniu drobnej opłaty (10 $ lub więcej, czasem bezpłatnie), udajemy się do sal budynku, gdzie przy kontuarze lub przy stolikach możemy spróbować po lampce wybranego wina, które można wypić lub wypluć do stojących obok spluwaczek. Jeśli któryś szczep przypadnie i rocznik przypadnie nam do gustu można zakupić butelkę lub parę butelek... i spędzić miło czas sącząc wino pod palmami lub na patio z widokiem na piękną okolicę. Dość popularne jest przywożenie własnego prowiantu i przesiadywanie na ławkach lub trawnikach w cieniu cedrów. Tak więc miejsc na degustację jest mnóstwo, dlatego warto na przejażdżkę wybrać się rano, żeby nie tracić cennego czasu, winiarnie zamykane są w większości w okolicach 5 - 6 godziny - jak dla mnie za wcześnie.
Jadąc na północ drogą 29 mijamy kameralne mieścinki, które ze względu na przemysł winiarski zorientowane są na mocno na turystów, mijane Yountville, Rutheford, St. Helen i Calistoga to nie tylko zielone krzewy, to również piękne trasy widokowe, jeziora i małe lokalne atrakcje takie jak czynny Gejzer Old Faithful na obrzeżach Calistogi. Miejsce przyciąga ciekawych erupcji masy wody, a przypomina bardzo słynnego imiennika z Yellowstone. W tym małym mieście znajduje się rozlewnia wody, a przed nią - na trawniku zaparkowano karykaturalnych rozmiarów - pojazd - replikę ciężarówki do rozwożenia wody, to wdzięczne miejsce zasługuje z pewnością na ciekawe zdjęcia. Chętnych relaksu, kąpieli błotnych i gorących źródeł przyciąga ten obszar, kusząc wieloma resortami, spa i hotelami. Jednodniowa wyprawa do Doliny Napa to przyjemna ucieczka od wielkich miast i gwaru ulic i autostrad. Relaks pod każdą postacią gwarantowany dla każdego... Jedno mnie troszkę zaskakuje to znikoma ilość policji, a przecież miejsce wydaje się być wymarzone do łapania nietrzeźwych kierowców :).

Napa Valley

Miły Polski akcent: Warren Winiarski pochodzi z Chicago, były wykładowca literatury na uniwersytecie kalifornijskim, w toku pracy nad doktoratem, spędził rok w Neapolu. Pobyt tam sprawił, że zdecydował się porzucić karierę naukowca i zająć wytwarzaniem wina i kupił w samym środku "doliny" winnice: Stag's Leap Wine Cellars. Winiarski sławę zdobył w 1976 roku, kiedy jego trzyletni cabernet sauvignon - zwyciężył słynną, zorganizowaną przez Stevena Spurriera, paryską degustację „w ciemno", zostawiając w tyle najsłynniejsze bordoskie chateaux. I od tej pory zaczęła się sława win kalifornijskich. Dziś 79 letni Warren Winiarski przeszedł definitywnie na emeryturę sprzedając słynną winnicę konsorcjum stworzonemu przez toskańskiego potentata Piero Antinoriego i znanego producenta win ze stanu Waszyngton Chateau Ste Michelle.
Adres: 5766 Silverado Trail, Napa CA 94558

Zapraszam na przejażdżkę :)

środa, grudnia 31, 2008

wtorek, grudnia 23, 2008

wtorek, grudnia 16, 2008

日本町 - San Francisco po Japońsku.

Japantown
Japantown (znany również jako "Nihonmachi", 日本町, "Little Osaka" i "Miasto J") obejmuje obszar około sześciu przecznic w dzielnicy Western Addict. Znajdziemy tutaj dużo japońskich restauracji, supermarketów, hoteli i banków. Jej głównym punktem jest Japan Center (otwarty w 1968 roku) z wysoką pięcio-poziomową Pagodą (Peace Pagoda), zaprojektowaną przez japońskiego architekta Yoshiro Taniguchi. Japantown w SF jest największą i najstarszą taką enklawą w Stanach Zjednoczonych. Jednak jest to tylko cień tego, czym była przed II wojną światową. Obecnie istnieją tylko dwa inne Japantowns w Stanach Zjednoczonych. Po japońskim ataku na Pearl Harbor, rząd USA internował większość Japończyków i Amerykanów pochodzenia japońskiego. Pozostawione po nich miejsce szybko zostało wypełnione przez tysiące ciemnoskórych Amerykanów, którzy opuścili rolnicze Południe w poszukiwaniu pracy w przemyśle zbrojeniowym w Kalifornii. Po wojnie, niektórzy Amerykanie japońskiego pochodzenia wrócili, a za nimi nowi imigranci niezrażeni trudną historią obu krajów.



Japanese Tea Garden
Japoński Ogród Herbaciany jest niezmiernie popularną atrakcją Parku Golden Gate, pierwotnie zbudowany jako element całego kompleksu Targów Międzynarodowych w Kalifornii w 1894 roku. Jest to Najstarszy publiczny ogród japoński w Stanach Zjednoczonych, za niewielką opłatą (4 $) można przespacerować się wąskimi ścieżkami pomiędzy roślinnością pochodząca z kraju kwitnącej wiśni. W centralnym miejscu stoi wysoka kolorowa pagoda u podnóża której znajduję się mały staw z pięknymi rybami. Chodząc po zakamarkach ogrodu można natrafić na posąg buddy, typową dla Japonii bramę z bambusowymi wrotami i mostek, który jest sporym wyzwaniem dla każdego. Przejście po nim wymaga odwagi i małych umiejętności wspinaczkowych. Mały sklepik w środku oferuję pamiątki.


Japanese Tea Garden

Japantown

Californication

Właśnie zakończył się 2 sezon mojego ulubionego serialu i nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i czekać na 3 sezon, którego 12 odcinków zamówiła stacja Showtime :).

"Najbardziej niepoprawny program, jaki można było oglądać bez użycia karty kredytowej, jedyna komedia dla dorosłych, która faktycznie jest dla dorosłych” –
tak o "Californication" napisał amerykański magazyn Rolling Stone.

Californication jest to serial ShowTime który przkracza pewne granice. Główną z nich jest tu rozwiązłość seksualna. Główny bohater Hank Moody stara się odzyskać swoją byłą dziewczynę Karen, a zarazem matkę jego 13-letniej córki. Nie jest to zadanie proste, gdyż niedawno się ona zaręczyła. Pierwszy sezon przedstawia głównie jego postępującą degrengoladę, objawiającą się m.in. zwariowanymi przygodami na jedną noc. Natomiast w drugim widzimy jego próbę odbicia się niemalże od dna i walkę o odzyskanie zaufania Karen. Pomimo stałego wątku przewodniego czyli przelotnego seksu, Hank podejmuję próbę stworzenia szczęśliwej rodziny, fabuła jest znacząco zróżnicowana pomiędzy seriami. Dla mnie idolem stała się postać Lew Ashby, który prosi Hanka o napisanie swojej biografii. Facet potrafi się bawić ...
.

poniedziałek, grudnia 15, 2008

Magic places: The Palace of Fine Arts

The Palace of Fine Arts: 2008

The Palace of Fine Arts: 1919

Pałac Sztuk Pięknych w Dystrykcie Marina jest konstrukcją zbudowaną na potrzeby Panama-Pacific Expo w 1915 roku. Został on zaprojektowany przez Bernarda Maybeck, który wziął swoją inspirację z architektury Rzymskiej i Greckiej. W latach 1960 miejsce to zostało całkowicie odnowione. Hol wystawowy, który oryginalnie mieścił wystawę malarstwa Impresjonistycznego teraz stał się miejscem dla interaktywnego muzeum nauki - Exploratorium. Pałac Sztuk Pięknych jest też ulubionym miejscem wizyt młodych par po ślubie w rejonie całej Bay Area. Jest to bardzo wdzięczne miejsce dla każdego fotografa i zdarzają się sytuacje komiczne kiedy kilka par stoi w kolejce do zdjęcia z panoramą Pałacu w tle.

sobota, grudnia 13, 2008

Jeden dłuuuuuuuuuuuugi dzień

To długie...

i to długie...

piątek, grudnia 12, 2008

Magic places: Alamo Square

Six Sisters - Painted Ladies
Alamo Square to prawie 70 metrowy skrawek zieleni otoczony przepięknymi domami. Jego wschodnia strona to najbardziej obfotografowany rząd kolorowych Wiktoriańskich domków w San Francisco. Myślę, że każdy przeglądający strony internetowe lub przewodniki zawsze trafi na zdjęcia z tego miejsca. Dojazd samochodem może być kłopotliwy ze względu na ogromne trudności z zaparkowaniem. Autobus numer 21 zatrzymuje się przy samym skwerze. Z najwyższego punktu na górce rozciąga się się rewelacyjna panorama San Francisco, trawnik z którego można zrobić pamiątkowe zdjęcia zawsze jest zatłoczony przez turystów. Mieszkańcy często przychodzą poleżeć na trawce skąd mają przyjemne dla oka i niepowtarzalne widoki (oraz darmowy internet - ale to nieoficjalnie :). Miejsce jest "dog friendly" i można tutaj spotkać dużo biegających piesków. Pobliskie ulice Mcalister i Steiner to uczta dla oka, znajdują się tam jedne z najładniejszych budynków w stylu Wiktoriańskim w całym mieście. Spacer po Alamo Square i okolicy to obowiązkowy punkt wizyty z San Francisco.

Scott Street widok od zachodniej strony

Detektyw Monk z San Francisco

Od kilku miesięcy staram się nadrobić zaległości w oglądaniu serialu Detektyw Monk, przez lata ignorowałem tą produkcję uznając ją po prostu za głupią.
Za namową obejrzałem kila odcinków bardziej zainteresowany miejscem w jakim rozgrywa się akcja filmu czyli w San Francisco niż fabułą. Stało się coś niespodziewanego, serial spodobał mi się na tyle, że obejrzałem wszystkie sezony. Oczywiście całość traktowałem z przymrużeniem oka i ta lekka komedia niejednokrotnie pozwalała mi dobrze usnąć. Sceneria w jakiej rozgrywały się pierwsze sezony umiejscowiona była w okolicach dobrze mi znanych (czasem poprzekręcanych dla potrzeb serialu) a nawet w sąsiedztwie, niestety producenci postanowili chyba obniżyć koszty i ostatnie odcinki kręcone były w Los Angeles. Próba wybudowania uliczek San Francisco w Universal Studios wypadła blado, plastikowe tramwaje, wysokie palmy i wzgórza w tle nie zmylą kogoś, kto spędził trochę czasu w Bay Area :).
Klimatu San Francisco nie da się podrobić... teraz czekam na dalsze odcinki 7 sezonu już tylko z ciekawości nowych natręctw pana Monka.
Serial opowiada o losach byłego policjanta Adriana Monka. Od chwili, gdy jego żona Trudy została zamordowana przez bombę w samochodzie, pogłębiły się jego zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, objawiające się przez m.in. fobie, wyjątkową czułość na symetrię i higienę. Spowodowało to zwolnienie z policji na podstawie artykułu 10, paragrafu 106C - odchylenia w psychice. Był to dla niego dobijający cios. Z pomocą osobistej pielęgniarki, Sharony Fleming zdołał się jednak pozbierać i dostał posadę konsultanta Departamentu Policji San Francisco, gdzie za zadanie ma pomaganie kapitanowi Lelandowi Stottlemayerowi w rozwiązywaniu zagadkowych morderstw.
Jednak wszystko to robi w jednym celu - aby odnaleźć mordercę swojej żony. Uważa bowiem, iż musi rozwiązać wystarczająco dużą ilość spraw, aby być gotowym na rozwikłanie tej jednej, najważniejszej. W międzyczasie Sharona, zmęczona pomaganiem Monkowi, odchodzi bez słowa, a zastępuje ją Natalie Teeger, która jest z Adrianem na dobre i na złe.

It's a jungle out there
Disorder and confusion everywhere
No one seems to care. Well I do.
Hey, who's in charge here?
It's a jungle out there
Poison in the very air we breathe
Do you know what's in the water that you drink?
Well I do, and it's amazing
People think I'm crazy, 'cause I worry all the time
If you paid attention, you'd be worried too
You better pay attention
Or this world we love so much might just kill you
I could be wrong now, but I don't think so. It's a jungle out there

Merry Christmas vs. Happy Holidays

Tak, jakby w kraju było mało problemów jak zwykle w grudniu rozgorzała debata na temat tego, czy powinno się mówić "Merry Christmas" czy "Happy Holidays".
Według badań sondażu opinii społecznych firmy Rasmussen jakie napisy na sklepach woleliby zobaczyć Amerykanie wygrał zdecydowanie Merry Christmas a wyniki kształtowały się w następujący sposób:
68% ankietowanych wybrało - Merry Christmas
a tylko 25% wybrało Happy Holidays.
Rozkładając to na politykę wyglądało to tak, że 84% Republikanów wybrało - Merry Christmas a spośród Demokratów 51%. Happy Holidays wybrało 13% Republikanów i 43% Demokratów.
Prezydent, Kongres i Senat jest demokratyczny więc nie zdziwię się, że w grudniu 2009 nie będzie można używać Merry Christmas.



czwartek, grudnia 11, 2008

Magic places: Dolores Park

Dolores Park - oficjalnie Mission Dolores Park - nazwa pochodzi od misji Dolores, ustanowionej przez hiszpańskich misjonarzy w 1776. Rdzenni Amerykanie z plemienia Ohlone zamieszkiwali ten obszar kilka wieków przed przybyciem Hiszpanów. Indianie Ohlone dzielili ziemię z osadnikami do 1849 roku kiedy to wybuchła Gorączka Złota i fala poszukiwaczy złota, hazardzistów i sklepikarzy zalała San Francisco. W 1861 roku cały teren został zakupiony przez Kongregację Sherith Izraela na cmentarz żydowski. W 1894 roku cmentarz został przeniesiony do San Mateo County , gdy ziemia stała się zbyt cenna a pochówek zmarłych granicach miasta został zabroniony. Groby zostały przeniesione do Colma (za pośrednictwem kolei Southern Pacific), gdzie znajdują się do dziś. W wyniku masowego przenoszenia grobów z San Francisco, Colma jest prawdopodobnie największym miastem w świecie, gdzie liczba osób martwych przewyższa żyjących. W 1905, miasto San Francisco kupiło ziemię Dolores Park za prawie 300,000 dolarów (równowartość około 4 milionów dolarów w 2004 r.). W latach 1906-07, park służył jako obóz przejściowy dla 1600 rodzin, ofiar wielkiego trzęsienie ziemi w 1906 roku. Obóz zlikwidowano w lecie 1908 roku. Obecnie Świerzym Park jest bardzo popularny wśród mieszkańców szukających odpoczynku na świerzym powietrzu.

Telewizja Cyfrowa coming soon...


Amerykański Senat przyjął zapis, w którym określa ostateczny termin przystosowania się wszystkich nadawców telewizyjnych do technologii cyfrowej. Zgodnie z propozycją od 17 lutego 2009 roku wszyscy amerykańscy nadawcy będą musieli nadawać swój obraz cyfrowo. Choć w USA od 1 marca 2007 obowiązuje zakaz produkcji i importu telewizorów bez cyfrowego tunera, to nie ma zakazu sprzedaży takich telewizorów z zapasów magazynowych. Według FCC sprzedaż takich telewizorów bez jasnego poinformowania kupujących o ich ograniczeniach jest naruszaniem praw konsumentów. Wymagana przez FCC oznaczenia telewizorów mają informować kupujących, że te telewizory nie będą mogły odbierać programów telewizyjnych po 17 lutego 2009.

Telewizja cyfrowa to metoda transmisji sygnału telewizyjnego w postaci sygnału cyfrowego do odbiorników indywidualnych. Dzięki cyfrowej kompresji obrazu (w kompresji MPEG-2 oraz MPEG-4) i dźwięku umożliwia przesłanie od 4- do 16-krotnie więcej programów telewizyjnych niż w przypadku telewizji analogowej przy wykorzystaniu podobnego pasma.

Transmisja cyfrowa umożliwiła łatwe dodanie szeregu usług dodatkowych jak:

* informacje o nadawanych programach (EPG),
* automatyczne wyszukiwanie programów,
* kilka kanałów dźwiękowych z różnymi wersjami językowymi,
* napisy,
* kodowanie kanałów w celu ograniczenia kręgu odbiorców (telewizja płatna),
* telewizja interaktywna,
* przeprowadzania ankiet, dzięki kanałowi zwrotnemu,
* kontrola rodzicielska.

W zależności od wykorzystywanego medium transmisyjnego telewizja cyfrowa może być nadawana jako telewizja satelitarna (DVB-S, DVB-S2), telewizja naziemna (DVB-T, DVB-T2), telewizja kablowa (DVB-C), telewizja komórkowa (DVB-H) lub jako telewizja mobilna.

Więcej informacji : Dokument PDF